U podnóża kościoła, w zakolu rzeki, gdzie przed wojną postawiono okazałą karczmę, pod drzewem jak czarny parasol, stał kamień z dziwnym napisem. Dla dzieciaków był to napis dziwny, bo niezrozumiały, a drzewo i kamień otaczał krąg gęstych krzaków. W zaciemnionym miejscu też oczywiście było „coś”. „Coś” skrywało nieznaną historię, związaną z cierpieniem. Dzieci to czują intuicyjnie, więc w wakacje każdy teren był dobry na postawienie namiotu, rozłożenie kocyka czy rozpalenie ogniska, ale nie ten przy kamieniu, choć obok rzeka pięknie szumiała i był to sam środek wsi w zakolu drzew, czyli jak na polance.
Dopiero potem, w dorosłości, gdy kamień w połowie zapadł się w ziemię, krzewy wycięto i nikt już nie pamiętał o dziwnym napisie, historia dla mnie się wyjaśniła dzięki znawcom i pasjonatom historii. Napis wykonany typowym gotykiem, czy jak niektórzy mawiają „szwabachą” na kamieniu brzmi: „Unsern gefallenen Helden”, czyli „Naszym poległym Bohaterom”. Jakim bohaterom? Najpewniej tym, którzy zginęli w czasie I wojny światowej, a mieszkali w Sątopach. Po II wojnie, niemieckojęzyczni mieszkańcy nie mieli czasu na stawianie takich obelisków, bo chyba bardziej byli zajęci ratowaniem własnego życia.
W czasie I wojny zaś zginęło 55 mieszkańców Sątop. Zostali oni upamiętnieni specjalnymi tablicami pamiątkowymi, wmurowanymi w mury kościoła św. Jodoka. Tablice są tam do dzisiaj (przepiękne, grafitowe). Kamień zapewne pojawił się wcześniej i na swój mroczny sposób upamiętniał poległych. W kamieniu wyryto tylko trzy słowa… Kamień osobiście odkopał i opisał po mojej interwencji Andrzej Grabowski z Bisztynka, redaktor gazety internetowej „Bisztynek – zapomniane miasteczko na Warmii” i poszukiwacz skarbów w lokalnej historii.
