To na pewno najbardziej oryginalny architektonicznie dworzec na Warmii i Mazurach i jeden z najciekawszych w kraju. Niezwykły, wędrujący obiekt. Teraz znajduje się w niewielkim siedlisku Gumiska Małe, przy nieczynnej linii kolejowej Małdyty-Malbork, a przywędrował tu z Prawic! Drewno dało się podzielić na ponumerowane klocki i przenieść.

Ten dworzec narodził się w Prakwicach (niem. Prökelwitz) i był odpowiedzią na łowiecką pasję cesarza Niemiec Wilhelma II, panującego w latach 1888-1918. Wilhelm II, będąc gościem właścicieli Prakwic rodu zu Dohna-Schlobitten ze Słobit, często przybywał tu, żeby oddawać się swojej pasji. Dla uhonorowania częstego gościa i władcy oraz podkreślenia przyjaźni z rodem zu Dohna-Schlobitten wybudowano w Prakwicach dworzec – tuż przy uruchomionej w 1893 r. linii kolejowej Małdyty-Myślice-Malbork.

Dworzec dla cesarza to był drewniany budynek, trochę przypominający parkową werandę z dachem w formie blaszanej kopuły, podobnej do pruskiego hełmu. Na wieżyczce umieszczano kilkumetrowy maszt, który podczas wizyt Wilhelma II dekorowano flagą cesarską.

Budynek dworca, zwany Kaiser-Empfangs-Pavillon powstał między 1893 a 1898 rokiem, gdy Wilhelm II urządził sobie letnią rezydencję w Kadynach (Cadinen) koło Elbląga i jeszcze częściej przybywał na polowania. W 1921 r. budynek dworca przeniesiono z Prakwic do Budwit, wówczas Ebenhoh, rezygnując w tej przeprowadzce ze skrzydła od strony peronu.

W 1999 r. zamknięto linię kolejową, przy której stał dworzec. Kiedy byłam tam w roku 2009 i potem w 2010, obserwowałam jedynie biedę. Ten pełen historycznych pamięci budynek stoi na skraju upadku. Z każdą godziną kruszy go czas, bezradność, obojętność i brak gospodarza. Jeszcze jedynie stanowi niezwykły temat do zdjęć. 7 października 2011 roku na stronie internetowej Dworzec Polski, przedstawiciel zarządu PKP oznajmił, że dworzec Budwitach można kupić za przysłowiowe trzy grosze. I przyznał, że wystawiono na sprzedaż nie zabytek, lecz wstyd, bo jest to akcja spóźniona co najmniej o dekadę.

GALERIA