POWOJENNE DZIEJE OŚRODKA ZDROWIA W BORECZNIE – RELACJA JÓZEFA KRÓLA

 
Gazeta "Nasza Wieś" 18 maja 1980 r. (str. 4)
Gazeta "Nasza Wieś" 18 maja 1980 r. (str. 9)

Pierwszy ośrodek zdrowia w Borecznie został zorganizowany w 1953 r. w tzw. „pastorówce”. Pierwszym pracownikiem miejscowej służby zdrowia był felczer Bogdan Sosnowski, który pracował do maja 1960 roku. Po nim rozpoczął pracę felczer Józef Król.

W październiku 1960 r. zacząłem pracować w Punkcie Felczerskim w Borecznie. Zajmował on wtedy połowę parteru budynku ceglanego i murowanego, z fundamentem kamienno-ceglanym i dachem pokrytym dachówką. Pod budynkiem znajdowały się piwnice. Punkt Felczerski znajdował się w części środkowej budynku, posiadał wejście od frontu przez zabudowany ganek. Pomieszczenia Punktu Felczerskiego zostały przystosowane z dużego salonu przegrodzonego przeszkloną ścianką, która rozdzielała poczekalnię i gabinet. od strony ulicy w części szczytowej mieściło się moje mieszkanie. Cały budynek przypominał dworek, pomieszczenia miały sporą wysokość i były trudne do ogrzania. Niektóre pomieszczenia były połączone ze sobą dużymi dwuskrzydłowymi drzwiami, potem część otworów drzwiowych została zamurowana. Od strony ganku były resztki klombu otoczonego podjazdem pod schody, a pośrodku rósł karłowaty jesion z długimi gałęziami. Od strony południowo- wschodniej znajdowało się gospodarstwo pana Misiuna. Było to w drugiej części budynku. Były tam też zabudowania gospodarcze. Na poddaszu budynku, od strony ulicy było mieszkanie pani Osiet. Budynek nie miał bieżącej wody, musieliśmy ją nosić wiadrami z pobliskiej studni. Gdy tam brakowało wody to pobieraliśmy ją z pompy przy szkole. Na zewnątrz znajdowała się drewniana ubikacja, która była wspólna dla mieszkańców i pacjentów. Już po wojnie wybudowano budynek gospodarczy z chlewikiem i składem opału. Cała posesja nie miała ogrodzenia. Płot wykonano dopiero po kilku latach. W Punkcie Felczerskim zatrudniona była na etacie sprzątaczka – pani Stanisława Anuszkiewicz.

Zakres moich obowiązków jako felczera był obszerny a polegały one na objęciu profilaktyką i leczeniem wszystkich mieszkańców mojego rejonu. Pracę dodatkowo utrudniał brak sprawnej łączności i duże odległości. Do szpitala w Morągu było 35 km.

Połączenia telefoniczne można było wykonywać tylko do godziny 15.00, gdy była czynna poczta w Borecznie.

Szczególną opieką objęte były niemowlęta i dzieci szkolne. Początkowo co roku badało się wszystkie dzieci, a potem wprowadzono grupy dyspanseryjne i badania bilansowe. Dzieci z Boreczna przychodziły na badania do ośrodka zdrowia, a do pozostałych szkół trzeba było dojechać. Brało się wówczas wagę, miarę i tablice do badania wzroku. Badania przeprowadzało się w klasie. W ten sposób wyłapywało się niedobory wagi i wzrostu, wady postawy, wzroku, słuchu i mowy.

Prowadzone były również akcje masowe, na przykład coroczne obowiązkowe szczepienia przeciwko durowi brzusznemu. Szczepienia odbywały się w Ośrodku Zdrowia oraz w szkołach i świetlicach wiejskich. Nie było wtedy nowoczesnego sprzętu jednorazowego użytku, strzykawki i igły gotowało się w tzw. sterylizatorach. Były również prowadzone akcje szczepień doustnych przeciwko chorobie Heinego–Medina.

Od grudnia 1970 r. było planowane przejęcie całego budynku mieszczącego Punkt Felczerski i zaadaptowanie go na Ośrodek Zdrowia. Pan Misiun przekazał swoją część budynku dla Skarbu Państwa. Plan adaptacji polegał na rozebraniu dachu, budynku do parteru i nadbudowę piętra. Po zdjęciu dachu i po zimie, podczas której dom stał niezabezpieczony przed warunkami atmosferycznymi, na wiosnę okazało się, że nadbudowa piętra jest niemożliwa. Postanowiono wtedy postawić obok nowy budynek, a stary rozebrać. Budowa trwała długo, z wieloma trudnościami. Wykonawcą była Spółdzielnia Rzemieślnicza „Solidarność” z Morąga.

Gdy budowa nowego ośrodka zdrowia dobiegała końca – dostałem zadanie jego uruchomienia i zagospodarowania budynku i terenu wokół. Czekało nas wszystkich bardzo dużo pracy. Teren o powierzchni ponad 30 arów był mocno zakrzaczony, pełen gruzu, kamieni i hałd ziemi. Zatem wiosną 1978 r. ruszyłem do sołtysów z prośbą o pomoc w porządkowaniu posesji. Z mężem sołtys Śliwy – panem Kosakowskim, chodziliśmy od domu do domu. Okazało się, że wszyscy deklarowali pomoc! I tak w dniu 30.05.1978 r. pracowały:

  • sołectwo Śliwa: 11 osób, ciągnik i piła motorowa do drzewa,
  • sołectwo Janiki Małe: 8 osób, 2 ciągniki,
  • sołectwo Duba: 2 osoby,
  • sołectwo Boreczno: 11 osób.

W dniu 2.06.1978 r. pracowało sołectwo Wielowieś: 17 osób i 7 ciągników – woziliśmy ziemię z Międzychodu. Pomagało też sołectwo Karpowo: 6 osób i piła motorowa.

Podczas tych prac usunięto zbędne drzewa i krzaki, nawieziono ziemię i wyrównano cały teren. Posesja została ogrodzona siatką w ramkach na fundamencie betonowym. Podzielono ją na trzy części: ogrodową, plac przed ośrodkiem zdrowia i podwórko dla mieszkańców. Ogrodzenie wykonał pan Ogórek z synem. Czekało nas jeszcze sprzątanie wewnątrz budynku. Podłogi pokryte płytkami PCV były zadeptane, pochlapane, okna i drzwi pobrudzone farbą olejną i emulsyjną. Dyrektor ZOZu pan Kotyk poprosił mnie bym poszukał osób do sprzątnięcia budynku za wynagrodzeniem. Pojechałem do Wielowsi poszukać chętnych do pracy, usłyszałem wtedy od Przewodniczącej Koła Gospodyń Wiejskich – pani Kańskiej, że przyjadą posprzątać w czynie społecznym. Oprócz nich w porządkowaniu wnętrza budynku brały udział panie z Boreczna, Śliwy, Huty Wielkiej i Janik Małych.

Stopniowo dostawaliśmy sprzęt, biurka, stoliki, szafki oraz wyposażenie gabinetu stomatologicznego, w tym nowoczesny „Unit” – fotel dentystyczny z osprzętem. Pierwszych pacjentów przyjęliśmy 27 lutego 1979 r. Pracownikami Wiejskiego Ośrodka Zdrowia w Borecznie byli wówczas: Bogumił Neugebauer – lekarz stomatolog, Józef Król – felczer, Krystyna Tarnowska – pielęgniarka, Krystyna Dorko – pomoc dentystyczna, Zuzanna Porębska – rejestratorka, Stanisława Anuszkiewicz – sprzątaczka, Jan Szlaz – palacz i pracownik techniczny. Niedługo po uruchomieniu ośrodka zaczęły objawiać się niedoróbki budowlane. Zaczął odpadać tynk z sufitów, najpierw w mieszkaniach na piętrze, potem w poczekalni ośrodka zdrowia na parterze. Trzeba było skuwać tynki i kłaść na nowo. Walka z niedoróbkami trwała dość długo. Na terenie wokół budynku posadziliśmy drzewka i krzewy, urządziliśmy klomby. Przy wejściu do ośrodka wkopaliśmy około 200 róż, niektóre z nich rosną do dziś. Trzeba powiedzieć, że latach 80-tych XX wieku był to najładniej zagospodarowany ośrodek zdrowia w całym morąskim ZOZ-ie!

Następują zmiany personalne. Na miejsce rejestratorki pani Porębskiej zostaje zatrudniona pani Irena Szmiłyk. Odchodzi również palacz pan Szlaz, zastępuje go pan Kazimierz Szymakowicz. W 1987 r. następuje zmiana stomatologa, odchodzi B. Neugebauer oraz pomoc dentystyczna p. Krystyna Dorko, a zaczyna pracować pani Halina Chmielińska-Durmowicz oraz pomoc dentystyczna pani Danuta Cympel. Były to lata stabilnej pracy ośrodka przy pełnej obsadzie. Na terenie gminy Zalewo mamy też do dyspozycji samochód-sanitarkę z kierowcą do obsługi pracy w terenie.

Przy ośrodku zdrowia przez wiele lat funkcjonował Punkt Apteczny, najpierw prowadziłem go ja, a potem pielęgniarka. Można było się w nim zaopatrzyć w podstawowe leki, było to duże udogodnienie dla pacjentów. Punkt ten został zlikwidowany wraz z wejściem w życie nowych przepisów, które zezwalały na obrót lekami wyłącznie w aptekach.

Następowały kolejne zmiany. Po wielu latach pracy na emeryturę odeszła sprzątaczka pani Stanisława Anuszkiewicz, zastąpiła ją pani Elżbieta Brdak. Odchodzi również rejestratorka p. Irena Szmiłyk, jej miejsce zajmuje p. Janina Łąka. 30 czerwca 1993 r. odchodzi z pracy lekarz stomatolog Halina Chmielińska-Durmowicz. Od tego momentu nie udaje się zatrudnić w Borecznie stomatologa.

Po poważnej chorobie serca od 2.05.1995 r. przechodzę na stałą rentę inwalidzką. W tym czasie następują duże zmiany w służbie zdrowia. Ulegają likwidacji ZOZ-y jako jednostki skupiające lecznictwo szpitalne i ambulatoryjne. W gminach powstają samodzielne przychodnie. W Zalewie powstaje Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej, który później przekształca się w zakład niepubliczny „Zdrowie”. W maju 2003 r. zostaje zlikwidowany Wiejski Ośrodek Zdrowia w Borecznie. Pomieszczenia Ośrodka zostały przebudowane na mieszkania. Jedno zostaje sprzedane w drodze przetargu, drugie pozostaje własnością komunalną.

GALERIA

       

„KONIEC WOJNY W BORECZNIE” – WSPOMNIENIA ALEKSANDRY MULICZ SPISANE PRZEZ BOGDANA SZALAZA

Dn. 23.01.1945 r. w poniedziałek wojska radzieckie weszły do Boreczna. Dowódcy radzieccy obrali kwaterę w domu, gdzie obecnie mieszka pan Wolak. Obranie kwatery uchroniło pozostałych mieszkańców przed prześladowaniami i grabieżami żołnierzy.

W przeddzień tj. 22.01 o godz. 22.00 było zaplanowane wysiedlenie Mazurów – mieszkańców wsi. Zbiórka była w świetlicy (obecna mleczarnia), wymarsz nastąpił w kierunku stacji kolejowej Miłomłyn. Czynna była także stacja w Janikach Wlk. Właściciele majątku mieszkali w pałacu (późniejszy punkt felczerski), najprawdopodobniej nie ewakuowali się. Po przyjściu wojsk uciekli w kierunku leśniczówki Piekło. Tam mieszkali przez miesiąc. Tam też został zastrzelony przez Sowietów ksiądz ewangelicki. Mazurzy, którzy zostali z początku (w pierwszych dniach przybycia Sowietów), w dzień uciekali do lasu (w kierunku Jaśkowa i Janik), a w nocy wychodzili i spali w oborach (było cieplej przy zwierzętach). W majątku pozostało dużo krów. Ponadto jeszcze je przyganiano (tu gdzie mieszka Romejko było w oborze i stodole przeszło 40 szt.), kobiety – Mazurki chodziły je doić. Z mleka wyrabiano masło.

Przejeżdżające przez wieś małe oddziały sowieckie próbowały rabować, dochodziło do strzelaniny między już kwaterującymi Sowietami. Mało brakowało, a doszłoby do spalenia pałacu, gdyż Rosjanie rozpalili ogień na środku jednego z pokoi i ucztowali, a po libacji ognia nie wygasili. Sowieci przeważnie zabierali konie, nawet z zaprzęgów.